Upadłość firmy: czego unikać?

Skontaktował się ze mną człowiek z pytaniem czy "robimy" także firmy w upadłości. Odpowiedziałem mu, że to nie nasz temat. Zwierzył się, że przeszedł przez niewypłacalność firmy. Myślę, że jego historia i doświadczenia mogą pomóc w lepszym zrozumieniu problematyki dla innych.


Co doprowadziło firmę do niewypłacalności?

Historia trwa 25 lat. W skrócie: Firma o obrotach 83 milionów PLN, zatrudniająca ponad 100 pracowników, dziedzina inżynierii w branży budowlanej. Swoją działalność rozwijała nie tylko w Czechach, ale także na Słowacji, Węgrzech i w Anglii.


W ciągu tych lat firma popełniła kilka poważnych błędów:

  1. Błąd nr 1: Właściciele wzięli rozwój biznesu w własne ręce. Firma oferująca usługi podobne do JPF była dla nich za droga. W 2007 roku firma poniosła stratę w wysokości 10 milionów, a łączna strata sięgnęła dziesiątek milionów.
  2. Błąd nr 2: Dobrzy ludzie na niewłaściwych miejscach. Najmocniejszy punkt firmy, czyli pracownicy, w pewnym momencie stał się jej najsłabszym punktem. Procesy kadrowe nie nadążają za rozwojem rynkowym.
  3. Błąd nr 3: Zbyt szybki rozwój firmy. To klasyk.
  4. Błąd nr 4: Nikt do końca nie wierzył, że firma może mieć problem. Firma miała silną sprzedaż i marketing, systematycznie budowała markę przez 15 lat. Zbyt duże zaufanie rynku oznaczało niską czujność i duże straty.

Cała reszta to efekt domino.


Kiedy jest sensowne ratowanie firmy?

Czy zawsze warto ratować firmę, czy może czasem lepiej przyznać, że ta historia się po prostu skończyła i dobrze będzie zacząć pisać nową? Skomplikowane pytanie, na które nie ma prostej odpowiedzi.


Przykład drugiej firmy: Od plików do mieszkań

Spróbuję przytoczyć przykład innej firmy. Firma produkowała pilniki szklane, każdy za około 33 PLN. Mieli patent na 10 lat na całą Europę Środkową. Biznes kręcił się przez lata. Po wygaśnięciu patentu zaczęło się dziać. Na tutejsze rynki weszli kolejni producenci pilników szklanych włącznie z producentami Chin, którym dzięki brakowi przepisów dotyczących pracy z substancjami niebezpiecznymi i w ogóle przy niemal zerowych wymaganiach dotyczących ochrony środowiska udało się wyprodukować taki pilnik za niecałe 8 PLN za sztukę.


Obroty firmy zaczęły bardzo szybko spadać. Rozważali 2 opcje:

  1. Przenieść produkcję do Chin i konkurować z lokalnymi matadorami. Ponieważ firma nie wprowadzała innowacji od lat i straciła zapał, ponieważ skorzystała tylko z jednego patentu zgłoszonego wiele lat temu przez kogoś genialnego, postanowili odrzucić opcję pierwszą.
  2. Zatrzymaj produkcję i przekształć się na inną działalność. Wstrzymać produkcję, zwolnić ludzi, przekształcić posiadane nieruchomości w mieszkania i wynająć je. Dzięki temu pozostaną z zyskiem z lat ubiegłych i dodatkowym dochodem pasywnym. takiemu rozwiązaniu nie można niczego narzucić, zdecydowanie w danej sytuacji miało ono sens .

Zapobieganie niewypłacalności firm: Ciągłe dążenie do innowacji i rozwoju

Zawsze trzeba być zdrowym i głodnym, zawsze patrzeć w przyszłość i zadawać strategiczne pytania dotyczące dalszego rozwoju firmy. Stagnacja to powolna śmierć. A kiedy jest już za późno, czasami jedyną opcją jest odłączenie firmy od urządzeń.


Twoja firma stoi w obliczu kryzysu?

Przychodzimy w przenośni „za pięć minut dwunasta” i wyprowadzamy firmy z kryzysu, aby nigdy nie popadły w niewypłacalność. To sytuacja w około 40% naszych projektach. 20% firm naszych klientów przeżywa stagnację i potrzebuje nowego impulsu. 40% projektów to projekty deweloperskie.


UMÓW SPOTKANIE BEZ ZOBOWIĄZAŃ